http://www.uniaslowa.pl/

:: Tydzień w Jaworznie: Szczakowianka nie miała litości
Wiadomość dodana przez: Randall (2008-08-27 11:06:34)

We środę najmocniejsza jaworznicka ekipa strzeliła 5 bramek, w niedzielę 6. W derbowym spotkaniu na bardzo dobrej murawie w Ciężkowicach młodzi gospodarze byli jedynie tłem do rozpędzonej Szczakowianki, która grała ciekawie piłką, co chwila przebywając na połowie rywali.

- Takich tłumów to tutaj już od bardzo dawna nie widziałem – mówił jeden ze starszych mieszkańców Ciężkowic. Nie trudno mu się dziwić, skoro na kameralnym obiekcie zgromadziło się ponad 700 osób, które oblegały zarówno jedną, jak i drugą stronę trybun. Obejrzeli oni dobre widowisko, prowadzone na niezłym tempie. Warunki od pierwszych do ostatnich chwil dyktowali piłkarze Sermaka, który w tym meczu przyglądał się poczynaniom swojej drużyny z ławki rezerwowych. – Po to mamy szeroką kadrę wyrównanych piłkarzy, aby były zmiany w składzie i walka o miejsce – wyjaśnia Sermak. Szczakowianka zmieniła nieco taktykę i wybiegła na murawę dwoma napastnikami, jak w czasach 3 ligi. Dlatego gra w początkowej fazie jeszcze niezbyt– mówiąc żargonem – kleiła się. Mimo to grający w żółto-niebieskich strojach „goście” zagrażali raz za razem. Już w pierwszych chwilach sytuacji sam na sam nie wykorzystał Paweł Sermak. Później z dystansu strzelali Podralski i Stemplewski. W 17. minucie Radomir Jarzynka otworzył wynik spotkania. Otrzymał on dokładne podanie od Janeczki, minął zwodem Wróbla i skierował piłkę w dalszy róg bramki. Pomimo ofiarnej interwencji obrońcy Ciężkowianki futbolówka wpadła do bramki. Kolejne okazje piłkarzy Szczakowianki mnożyły się. Uderzenia Rejdycha i Sermaka o centymetry minęły słupki, a późniejsza akcja Prażmowski – Janeczko i strzał głową tego drugiego zakończył się jedynie na rzucie rożnym. Ciężkowianka nie potrafiła długimi momentami nawet wyprowadzić składnej akcji, a nieliczne dalekie zagrania kończyły się na wysoko grającej defensywie Szczakowianki. W drugiej połowie gospodarze opadali z sil, a trener Sermak widząc to – podobnie jak w meczu z Pogonią – z każdą upływającą minutą wprowadzał świeżych zawodników, co pozwoliło na utrzymanie ciągłej dominacji w posiadaniu piłki. Szybko rozwiązał nam się worek z bramkami. Najpierw po dokładnym dograniu na głowę Jarzynka lobuje bramkarza i strzela drugiego swojego gola w tym meczu. Po chwili Jarzynka dogrywa, a tym razem Janeczko również głową wpisuje się na listę strzelców. W 74. minucie aktywny prawy obrońca Bartłomiej Sałapatek zamykał strzałem stały fragment gry. Tuż przed bramką znalazł się jeszcze Chojnowski, który mocno uderzył piłkę a ta zatrzepotała w siatce. Na dziesięć minut przed końcem spotkania, po raz kolejny dokładnie w pole karne dośrodkował z rzutu rożnego Paweł Sermak, a kapitan Artur Adamus pozostawiony bez opieki dobrze doskoczył do piłki i skierował ją do bramki. W końcówce zaznaczył swoją obecność także drugi boczny obrońca Szczakowianki Adrian Prażmowski, który dwukrotnie dobrze uderzał na bramkę wtedy już Ciołczyka, który zmienił Wróbla. Po spotkaniu można wyciągnąć plusy i minusy. Plusy po stronie Szczakowianki, która na dobrej murawie grała składnie, piłką w pełni dominując nad lokalnym rywalem. Rywalem, który nie miał nic do powiedziana, czego dowodem jest brak celnego strzału w światło bramki Polańskiego. Można było się domyślać, że drużyna z Kościuszki będzie prowadziła grę, ale także można było liczyć, że chociaż kilka składnych akcji przeprowadzą gospodarze. Niestety, tak nie było i to nie napawa optymizmem w perspektywie kolejnych spotkań, bo już te 4 dotychczasowe pokazały, że o punkty będzie bardzo ciężko. Po tym meczu Szczakowianka zajmuje pozycję wicelidera, z jednym meczem rozegranym mniej. Na swoim koncie ma już 13 bramek strzelonych, i ani jednej straconej. Odwrotnie wygląda sytuacja Cieżkowianki. Nie ma póki co punktów i ledwie jedną bramkę zdobytą i 15 straconych.


adres tej wiadomości: http://www.uniaslowa.pl//news.php?id=1047